Nowości
„O sukcesie decyduje często pierwszy kontrakt”. Rozmowa z Rafałem Malujdą, radcą prawnym
2010-04-19 16:09:27 | 
Do grona firm Klastra ICT Pomorze dołączyła Kancelaria Radcy Prawnego pana Rafała Malujdy ze Szczecina, która specjalizuje się w zakresie międzynarodowego prawa gospodarczego, praw nowych technologii i praw własności intelektualnej. Z Rafałem Malujdą rozmawiamy o problemach prawnych, które najczęściej przytrafiają się start-upom w branży IT.
Magdalena Płuciennik: Z jakimi problemami natury prawnej najczęściej zgłaszają się do Pana początkujący przedsiębiorcy branży IT?
Rafał Malujda: Przedsiębiorcy rozpoczynający działalność mają przede wszystkim problemy ze strzeżeniem własnych, często nowatorskich rozwiązań w stosunku do swoich pierwszych potencjalnych klientów lub partnerów handlowych oraz w stosunku do już obecnej konkurencji na rynku. Często bowiem ten „pierwszy kontrakt" decyduje o powodzeniu całego przedsięwzięcia, zaś niewłaściwe ujawnienie szczegółów swojego produktu lub rozwiązania w negocjacjach może taki „start-up" z branży IT wiele kosztować. Przedsiębiorcy działający z kolei w branży oprogramowania komputerowego mają także problemy z właściwym tworzeniem oprogramowania, gdyż wielość samych typów licencji oprogramowania tzw. własnościowego i otwartego/wolnego jest tak duża, że łatwo się pogubić się w tym, co wolno, a czego nie wolno robić pisząc własny program, który wykorzystuje już stworzone biblioteki czy linijki kodu. Gdy zaś dochodzą do tego bardziej zaawansowane rozwiązania, jak na przykład wynalazki implementowane za pomocą komputera, to sytuacja prawno-faktyczna komplikuje się jeszcze bardziej. Poza tym przedsiębiorcy z branży IT na starcie potrzebują ogólnego wsparcia prawnego, polegającego na dostosowaniu swojej działalności do wymogów przepisów prawa, co dotyczy szczególnie regulaminów stron www, zasad prowadzenia działalności gospodarczej przez Internet, przetwarzania danych osobowych oraz generalnie zagadnień dotyczących ochrony prywatności, dóbr osobistych, którym m.in. jest wizerunek, i praw autorskich czy prawa prasowego, np. czy dana witryna www jest już prasą. Przedsiębiorców nurtują także podstawowe zasady prowadzenia działalności gospodarczej, jak zakładanie firmy, czy zawieranie zwykłych umów jak najem, zlecenie czy umowa o pracę.
No co powinien zwrócić uwagę przedsiębiorca, by uniknąć tych problemów?
Przy całej dobrej wierze w stosunku do innych przedsiębiorców, każdy powinien zadbać o ochronę prawną swojego rozwiązania. Jeżeli chodzi o rynek IT, to zagadnienie jest i proste, i skomplikowane zarazem. Z jednej strony, przedsiębiorca może korzystać z ochrony na podstawie prawa autorskiego, gdzie - przykładowo - oprogramowanie jest traktowane jako „utwór", czy też ogólnych przepisów dotyczących ochrony przed nieuczciwą konkurencją: przede wszystkim ochrona sekretów i know-how przedsiębiorcy, na podstawie czego można - przy odpowiednim ułożeniu działania własnego przedsiębiorstwa - chronić nawet rozwiązania spełniające kryteria wynalazku. Z drugiej strony, jeżeli dany produkt się do tego kwalifikuje, to przedsiębiorca powinien pomyśleć również o uzyskaniu patentu na wynalazek, prawa ochronnego na wzór użytkowy, czy też rejestracji topografii układu scalonego, a nawet prawa do odmiany rośliny. Są to jednak przypadki rzadkie, gdyż procedury uzyskania tych praw są dla początkujących przedsiębiorców kosztowne, choć zauważa się coraz więcej projektów pomocowych, które finansują tego rodzaju działania ochronne. Punktem wyjścia powinno być jednak strzeżenie tych nowatorskich rozwiązań już „od kuchni", w ramach własnego przedsiębiorstwa, czemu powinny służyć wewnętrzne regulaminy i odpowiednie ułożenie stosunków prawnych z wykonawcami/pracownikami. Jeżeli bowiem przedsiębiorca sam nie zadba o „tajemnicę" wewnątrz firmy, to może mieć później problem z uzyskaniem i egzekwowaniem ochrony. Dobrą praktyką jest poza tym zawieranie umów NDA, czyli z ang. non disclosure agrement, z potencjalnymi partnerami handlowymi, tak by w przypadku fiaska negocjacji pomysł nie został - bynajmniej zbyt łatwo - przejęty przez inny podmiot.
Coraz częstszą formą pozyskania kapitału dla początkującej firmy są inwestorzy. Jak dużo informacji powinien ujawnić właściciel start-upa potencjalnemu inwestorowi, Aniołowi biznesu lub fundatorowi Venture Capital? Jak generalnie chronić od strony prawnej swoje pomysły w czasie rozmów z potencjalnym inwestorem?
Tutaj ciężko znaleźć złoty środek. Oprócz środków wymienionych w odpowiedzi na poprzednie pytanie, przedsiębiorca powinien zastanowić się, co tak naprawdę od strony funkcjonalnej może zainteresować potencjalnego inwestora, bez zdradzania w istotnych elementach specyfikacji technicznej. Są bowiem przypadki, gdy sam pomysł jest już „strzałem w dziesiątkę" i każdy będzie wiedział, jak go zrealizować ,a w takich przypadkach przedsiębiorca powinien być szczególnie uważny, są jednak sytuacje, gdzie pomysł to jedno, a jego wykonanie to zupełnie inna sprawa - czyli ten tzw. „silnik", który powinien być przez przedsiębiorcę bardzo mocno strzeżony. Każdy przypadek wymaga jednak różnych rozwiązań prawnych. Z drugiej strony, przedsiębiorca powinien właściwie ułożyć swoje relacje z inwestorem od tzw. strony korporacyjnej. Zwykle inwestor angażuje swoje środki poprzez wniesienie wkładu do specjalnie do tego celu powołanej spółki celowej, co jest również często spotykane w przypadku akademickich spinn-offów, w zamian za co uzyskuje udziały bądź akcje i realny wpływ na działalność przedsiębiorstwa. Różne są także w tego rodzaju przypadkach stosunki właścicielskie, oznaczające kto ma mniejszy lub większy „udział". Pomysłodawca wnoszący do spółki swoją inwencję powinien zadbać o właściwą ochroną pomysłu na etapie negocjacji oraz o należyte zabezpieczenie swojej pozycji na przyszłość, tak by nie pozostać na przysłowiowym „lodzie", w przypadku gdy to inwestor miałby decydować o wszystkim, a w szczególności gdyby inwestor mógł decydować o losach pomysłu. Są to przypadki trudne to uregulowania, jednakże możliwe i warto o to zadbać.
Czy warto, aby początkująca firma zarejestrowała znak towarowy?
Jak najbardziej, ochrona znaku towarowego od początku istnienia firmy jest bardzo ważna. Oczywiście nazwy nie zarejestrowane również podlegają ochronie na podstawie przepisów Kodeksu cywilnego o firmie, prawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, a także prawa własności przemysłowej - gdy chodzi już o bardziej rozpoznawalne i renomowane znaki czy prawa autorskiego, gdy nazwa zawiera elementy twórcze. Jednakże warto zadbać o uzyskanie prawa ochronnego na znak towarowy w Urzędzie Patentowym RP, w urzędzie patentowym za granicą, w tym jako tzw. „wspólnotowy znak towarowy" chroniony w całej Unii Europejskiej. Beneficjent takiego znaku uzyskuje oficjalne potwierdzenie od kiedy prawo zostało mu przyznane, co może mieć duże znaczenie przy ewentualnych sporach z innymi podmiotami. Kwestie ochrony oznaczenia przedsiębiorstwa, firmy, znaku towarowego, logo czy zwykłego szyldu nie powinny być przez przedsiębiorców pomijane, gdyż często odgrywają taką samą, jeżeli nie większą, w sukcesie przedsiębiorstwa i powodzeniu projektu. Podsumowując, można powiedzieć, że ochrona „dobr niematerialnych", dotyczących bardzo różnych aspektów działalności przedsiębiorcy jest bardzo ważnym elementem działalności każdego przedsiębiorstwa z branży IT, a to, że warto o to zadbać potwierdza wzrastająca liczba sporów sądowych zarówno w kraju jak i na arenie międzynarodowej.
Rafał Malujda z Rafał Malujda - Kancelaria Radcy Prawnego (www.malujda.pl)
Źródło: Magdalena Płuciennik
















